O autorze
Jego powieści “Tracę ciepło”, “Horror show!” i “Święty Wrocław” nadały polskiemu horrorowi rysów krwistych i świeżych, a “Prezes i Kreska. Jak koty tłumaczą sobie świat” podbiły serca miłośników bajek. Wraz z Jarosławem Urbaniukiem stworzył cykl powieściowy “Pies i klecha” o przygodach księdza i milicjanta. Człowiek dobrze po trzydziestce, ojciec płowowłosego Juliana, wulkan pomysłów i radosny furiat. Rozdarty między siłownią i knajpą miłośnik kina i gier konsolowych. Publikował wszędzie. Obecnie, felietonista “Przekroju” i “Nowej Fantastyki”

Oskarowy Komentarz

Doprawdy, trudno o wyniki tak dalece pozbawione niespodzianek.

Zwycięzcą jest film, można powiedzieć, całościowy, sprzęgający formę z treścią, czyli opowieść o zmierzchu kina niemego, nakręcona właśnie w tej poetyce. W zamian, przegrywają wszyscy święci Hollywoodu: Spielberg, Clonney, Pitt. Znajdujemy w tym jakąś logikę, zwłaszcza, że albo zostali zaspokojeni w poprzednich latach, albo jeszcze zdążą się nasycić. Za to Meryl Streep dokonała rozmnożenia swoich statuetek.



Żal Gary’ego Oldmana, któremu Oskar po prostu się należy, jeśli nie za „Szpiega” to przynajmniej za talent i dorobek. Żal, oczywiście, filmu Holland, którego niepowodzenie tłumaczy się, w oczywisty sposób, potęgą zwycięzcy.

Zwraca uwagę potraktowanie „Hugo”, nominowanego niemal we wszystkich kategoriach. Obraz Scorsese zgarnął ostateczni pulę techniczną, co jest jasnym komunikatem – filmy baśniowe, fantastyczne Akademia raczej zauważa, niż docenia. A mnie w tym wszystkim najbardziej cieszy statuetka dla „Rango”, doskonale nakręconej i prawdziwie błyskotliwej animacji, bawiącej się konwencją westernu. Klątwa Shreka, z którą boryka się współczesna, wysokobudżetowa animacja została w tym wypadku przełamana.
Trwa ładowanie komentarzy...